Dream a little dream…

Y8CKB0O8C2

Ten rok uzmysłowił mi, jak ważne jest to by marzenia przeistaczać w plany, a plany w cele, które zrealizujemy. Często marzę. Jestem typem marzycielki, jak Ozzy Osburne śpewający Dreamer. Potrafię śnić na jawie. Jednak wcześniej nie wiedziałam, że marzenia są po to by je realizować. Marzyłam dla „sportu”. Było to dla mnie niemal jak odruch bezwarunkowy. Jednak zawsze, ale to zawsze uważałam, że moje marzenia nigdy się nie spełnią. Byłam na siebie zła, jak tylko pomyślałam, że może mi się udać wprowadzić je w życie.  To bezsensu. Zejdź na ziemię to się nigdy nie uda. Tak podpowiadał mi mój wewnętrzny krytyk, który ma na imię Adam. Nie dasz rady – powtarzał w kółko. Są lepsi od Ciebie, zdolniejsi. A ja dawałam mu przez długie lata satysfakcję i odkładałam moje marzenia na półkę. Pozwalałam im, żeby zarosły sporą warstwą kurzu. W pewnym momencie stały się dla mnie prawie niewidoczne…

I tak mijały kolejne lata. Przebudzenie nastąpiło nagle, było jak grom z jasnego nieba, jak zauroczenie od pierwszego wejrzenia (bo miłość od pierwszego wejrzenia według mnie nie istnieje). Zatem co musi się stać, by obudziła się świadomość. U mnie zadziałał wykład wspaniałego trenera, który powiedział o marzeniach rzeczy, o których wszyscy wiemy, ale wiedza i  działanie nie muszą iść w parze. Często wiemy, że coś istnieje i funkcjonuje w określony sposób, ale nasza świadomość ma to gdzieś. Podam Tobie przykład – chcesz schudnąć i wiesz, że możesz to osiągnąć nie poddając się pokusie podjadania i jednocześnie ćwicząc, ale i tak nadal nic z tym nie robisz. Nie ma mocy sprawczej. Działania nie biorą się z próżni, działania trzeba podejmować.

Wróćmy jednak do mojego olśnienia. To nie było wcale tak, że od razu znalazłam sposób na wszystko. Poddałam się procesowi coachingu, którego wiele osób boi się, jak diabeł święconej wody. Mój Coach jest Kobietą. Okazało się, że znam wszystkie odpowiedzi. Nie znałam wcześniej tylko pytań i aż pytań. I tak powstała na nowo moja lista marzeń, która towarzyszy mi wciąż i raz po raz skreślam z niej kolejny punkt. Nie wiem jak opisać mam radość i energię, która płynie ze spełnionych marzeń. Nie powiem też Tobie, że większość punktów z listy jest już zrealizowana, bo to barrrdzooo długa lista. Okazało się również, że rzeczy o których marzę, nie zawsze przynosiły mi satysfakcję, gdy już się zadziały. Tak było też z pracą w radiu. Zawsze o niej marzyłam. Przez długie lata szkoły podstawowej i średniej nagrywałam swoje dema na kasety. Jednak, jak podjęłam wyzwanie, okazało się, że to jednak nie jest to. Natomiast bujanie się na linie zawieszonej na drzewie, które rośnie na brzegu jeziora, było cudownym spełnieniem marzenia       z dzieciństwa, zrealizowanym w te wakacje 🙂 Jednak nie wiedziałabym tego wszystkiego, gdybym nie spróbowała. Ty też nie dowiesz się, czy to o czym marzysz i czego tak bardzo pragniesz, jest tym czego tak naprawdę chcesz, dopóki tego nie spróbujesz. Nie ma innej drogi, ani półśrodków. Dopóki nie spróbujesz to się nie przekonasz. Marzenie jest celem. Cel jest marzeniem. Spełnij go!!! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *